Nie dać się i nie marudzić, w piątek jakoś to łatwiej wychodzi.

Mimo chęci nie jestem w stanie pisać codziennie i umyka mi wiele zdarzeń, które nie zdążyły napisać się wspomnieniami, bo już o nich zapomniałam.
Wieczory spędzam na skype gadając z moimi dziewczynami, spragniona nowych opowieści (to się nazywa matka-kwoka, czy jakoś tak).
W nawale spraw tracę też poczucie rzeczywistości, bo jak inaczej można nazwać moje wczorajsze półgodzinne błąkanie się
w poszukiwaniu zaparkowanego auta, gdy przedwczoraj dałam je Karolci i Danielowi na ich wyprawę? (Brno-Wiedeń-Bratysława).
Zanim dotarła do mnie ta oczywista oczywistość, przeszłam coraz bardziej nerwowo przez okoliczne ulice,
w panice potem wzywając taksówkę, mocno już spóźniona.
(Chciałabym zepsuć przełącznik na tryb automatyczny, bo wyłącza mi on rozum i zmysły, generuje bezmyślność!)
Piję kawę i głaszczę Bobcia, który ma codzienny poranny przypływ wielkiej miłości,
klawiatura tonie więc w jego białej sierści i wirując w powietrzu wpada mi do kubka.
Po wczorajszej burzy umyło się od smogu powietrze,
a ja mam zamiar być dziś w dobrym humorze, piątek oblige!
Li.

Reklamy

11 Responses to Nie dać się i nie marudzić, w piątek jakoś to łatwiej wychodzi.

  1. Gosia pisze:

    No to ja chyba dzisiaj jestem pierwsza! ;)
    Ten tryb automatyczny tez mi wiele rzeczy gmatwa i stad ciagle powroty do drzwi wyjsciowych w celu sprawdzenia czy NAPEWNO je zakluczylam ;). I duzo, duzo innych problemikow i tikow ;).
    Wiec nie jestes SAMA :)) – zreszta nie jestes, bo myslimy o Tobie, a KAZDY kolejny wpis cieszy. Bardzo.
    Pozdrowienia dla Bobika i dla calego Krakowa :)
    Usciskow MOC

  2. pat pisze:

    matko, tez bede pilnowac dzieci twe via insta, badz spokojna, bede czujna, zauwaze kazda spozyta kalorie ;)

    • Li pisze:

      niestety, musiałam usunąć linki do insta, bo kobieta-koń zaczęła tam grasować:(
      Ten stwór nigdy nie przestanie mnie czytać, nigdy:(

    • aLusia pisze:

      myślę, że po prostu Cię kocha, że ją inspirujesz i podniecasz, i dlatego nie może się oprzeć :) :)

  3. Beem pisze:

    To kobieta koń jeszcze działa? Współczuję, to paskuda bez sumienia. Nie dziw się, że bywa u ciebie bez zaproszenia, tu jest ciekawie, można czegoś się dowiedzieć, a jeszcze przy okazji ci dokuczyć. A jak byś ją olała? Albo zasłoniła dziurkę od klucza? A instagram rzeczywiście bardzo kuszący. Wiesz, że mój komp podkreślił mi instagram, a zamiast tego zaproponował pentagram? Stary mam program, a może dyskretnie przypomina, że czary bywają skuteczne :).

  4. Asia pisze:

    No a co ma robić całymi dniami baba bez szkół, bez zainteresowań, samotna i nieszczęśliwa w małżeństwie z „ogryzkiem po innej”? Siedzi i śledzi internety.

  5. sisi pisze:

    hmm… ja wprawdzie jakąś szkołę mam – no tyle, że jakoś literek mnie składać nauczyli, interesuję się wszystkim czyli de facto niczym, czuję się samotna niemal zawsze i tkwie w małżeństwie z ogryzkiem po innej… ha! mało tego! ja też jestem ogryzkiem po innym…. to o mnie może pisała Pani piętro wyżej? ;) chociaż teraz jabłka na czasie… no ale ale… generalizujmy tak sobie.
    Kochana Moni, bo to tak już jest. Kobieta koń czy słoń będzie zaglądała do Twojego życia – to nieuniknione, ponieważ jesteś częścią życia jej męża/partnera… i wiesz to chyba nawet naturalne jest :) Więc spoko:)

    • Li pisze:

      Aha,, mnie też „ogryzek po innej” razi, przykro mi Asiu:)
      Monogamia nie jest moją religią;-)
      O matko, jak ja bardzo nie mam czasu w te wakacje! A tyle spraw jest do opisania!

  6. sisi pisze:

    Zauważ moja piękna, że przypomniałam sobie hasło i mogę komentarze publikować:) a co to oznacza….? Że młodnieję ! yes, yes, yes!

%d blogerów lubi to: