Mgnienie wakacji.

Od środy do niedzieli zrobiłam 1700 km i dziś wyraźnie to czuję,
bo dopadło mnie zmęczenie podszyte pewnością,
że nie mam już przed sobą wakacyjnych perspektyw.
A ciało by chciało.
Ale było cudnie, koszmarna była tylko droga powrotna.

Wstałam rano, w kompletnej rozsypce,
w nocy Gusia przyleciała z Barcelony,
za parę godzin znowu muszę byc na lotnisku,
bo dziewczyny lecą na tydzień do Turcji na tzw. wakacje z tatą,
ale bez taty.
Tata zapłacił, ale nie leci z nimi, bo nie może przebywać na słońcu.
Jest to absolutnie zrozumiałe i nikt zupełnie nie ma do niego żalu.
Wprawdzie przebywa obecnie w Chorwacji,
ale przecież powszechnie wiadomo,
że w Chorwacji słońce w ogóle nie świeci.

Kleparz zawalony astrami wysyła wyraźny komunikat o końcu lata.
Straciłam w tym roku to lato bezpowrotnie,
czeka mnie więc ciężka jesień i zima,
zaczynam już nosić w sobie smutek,
a aborcja nie wchodzi w grę.

Ciężko, ciężko mi,
ale wciąż się upieram, że to nie depresja.
To tylko lata brak.

Li.

Reklamy

12 Responses to Mgnienie wakacji.

  1. Gosia pisze:

    Kochana, pozwalam Ci na aborcje tego smutku i najlepiej natychmiast! A na wakacje przeciez mozesz jeszcze w tym roku wyjechac, sa przeciez cieple kraje ktore tylko czekaja …:)
    A astry i jesien osobiscie bardzo kocham. Jesien wcale nie musi byc gorsza od lata, te piekne kolory, te mgly, te zapachy, te grzyby, te wrzosy… rozmarzylam sie poprostu :)
    Poza tym moze Ty za duzo ta mlodziez wozisz i wozisz, zawozisz, przywozisz, odwozisz, zamiast sama o sobie pomyslec…wyjechac na tydzien sama, bez dzieci i psow ;)
    Sciskam niezmiennie mocno :)

  2. aurora vulgaris pisze:

    Ciesz się, że wróciłyśmy. Pogoda padła i zimno, jak w listopadzie. Dzisiaj nie weszłabym na plażę, nawet w sztormiaku, a co dopiero do Bałtyku ;D

  3. pat pisze:

    lacze sie z toba kochana w tym bolu po stracie lata.
    i czytam cie niezmiennie pasjami!

    • Li pisze:

      Kupiłam wczoraj wielki bukiet astrów, rano znalazłam jego resztki starannie rozciągnięte po całym salonie. Przewrócony wazon na szczęście przeżył. Moje koty traktują kwiaty jak specjalnie dla nich kupioną zabawkę. Boleję nad tym, bo jesień bez astrów na stole to nie jesień!

  4. Aniaha pisze:

    mniam, smakowite wpisy znow leca, przyjemnosci dostarczaja znow
    Czyzbys kierowala sie w strone, nomen omen, szczytowej swej formy, Li?

    • Li pisze:

      Z trudem wdrapuję się na jakikolwiek szczyt, dorga Anno;-)
      Ale czasem udaje mi się wejść na szczyt bezczelności:D

  5. MW pisze:

    Pod starą notką i nie a propos (no może – a propos jesiennego smutku) – jak dobrze, że znów jesteś. Będę zaglądać regularnie. A pomyślałam o tobie, bo (jakież pokrętne są ludzkie myśli)… będę mieć koty. Dwa kociaki, rodzeństwo, co to nieproszone znalazło się na świecie i szuka domu. Debiutuję. A koty są spod Krakowa:)

    • Li pisze:

      Cześć MW, miło Cię znowu widzieć:)) A koty spod Krakowa niech Ci przyniosą dużo miłości!
      Pozdrawiam ciepło:)

%d blogerów lubi to: