Szukam magii.

Lubię chodzić do kina na nocne seanse, prawie nie ma widzów, można mieć złudzenie posiadania całej sali, nikt niczym nie szeleści, niczego nie chrupie, z nikim nie gada, nogi same swobodnie się wyciągają,
a pomiędzy mną a ekranem nie ma żadnej głowy.
Poszliśmy o 22.00 na „Magię w blasku księżyca”, wierna Allenowi muszę obejrzeć każdy jego film, nie rozczarowałam się, bo tego właśnie chciałam-błahej historyjki pięknie ubranej.
No i… ech… Colin Firth, uwielbiam go, kocham miłością piszczącej fanki, nawet czasem o nim śnię, wielbię jego pozorną sztywność i cudowne spojrzenie, jest na mojej liście najbardziej pożądanych mężczyzn, hm… lista nie jest długa, ale za to mam ten luksus, że mogę ją dowolnie modyfikować, bo kto mi zabroni?

(Wiadomo, kto jest liderem, statler!)
Li.

Reklamy

9 Responses to Szukam magii.

  1. statler waldorf pisze:

    Dopóki nie rzucasz stanikiem w ekran celuloidowa konkurencja mnie nie rusza.

  2. Aga pisze:

    Ech zazdroszczę Ci tego statlera…

  3. Zofia De Dur pisze:

    Statler z fizys Firtha – gdzieś tam wyobraźnia podpowiada, że tak :)

  4. Gosia_D pisze:

    Chyba wybiore sie do kina… Ze stanikiem… w rece ;)… Tak na wszelki wypadek :)

  5. Colin ratuje ten film.

    p.s. Widziałaś już „Casanovę po przejściach”?

%d blogerów lubi to: