Geneza moich drobnych złośliwości.

Nie jestem aniołem i Bogu dzięki.
Czasem i zawsze w ogniu emocji,  powiem o jedno słowo za daleko, zapieklę się i zapienię szybko mi mijającą złością, ale umiem wybaczać innym i sobie, nie trzymam się kurczowo urazy, jak ostatniej deski ratunku. Chcę żyć pogodnie i szczęśliwie.
Spotkałam jednak na swojej drodze 11 lat temu kobietę, której  podałam rękę, dałam pracę, przymykałam oczy na jej drobne oszustwa, a która zniszczyła istotny element mojego życia.
I choć na jego ruinach zbudowałam coś lepszego i piękniejszego, nie jestem jej wdzięczna.
Bo ona nadal niszczy, rujnuje, kopie, drąży, tryska jadem i nienawiścią do mnie- co niewiele mnie obchodzi, ale i do moich dzieci.
Uderza w świętość- w więź pomiędzy córkami, a ojcem.
Wiem, że to z niskich pobudek, bardzo niskich.
Chodzi jej o pieniądze i jest bardzo zazdrosna.
I niestety udało jej się zrobić wiele zła.
Powinnam ją posiekać na kawałeczki i rzucić krukom i wronom.
A ja tylko czasem jestem odrobinę złośliwa, ot troszeczkę, zupełnie nieadekwatnie do krzywd,
wcale nie oko za oko, ząb za ząb.
Napiszę sobie notkę, pośmieję się, bo jest z kogo, a potem widzę oczami wyobraźni, jak zaciągając się głęboko papierosami,
od których zrobiły jej się pionowe zmarszczki wokół wąskich ust, czyta nerwowo mojego bloga, następnie drukuje notkę, wpina ją do swoich pracowicie gromadzonych od lat segregatorków z kolejnymi wpisami.
Czyż to nie piękny widok?
Od czasu do czasu nie mogę go sobie odmówić,  bo jak już wspomniałam-nie jestem aniołem.
Ufff… i naprawdę Bogu dzięki!
Dlatego dziękuję za uwagi, że złośliwość jest złem.
Przeżyj to co ja, to pogadamy.
Li.

Reklamy

27 Responses to Geneza moich drobnych złośliwości.

  1. elw pisze:

    to kiedy idziemy na lody :P ??

  2. elw pisze:

    miałam na myśli te w pucharkach i z owocami lub innymi bajerami :P, tamte zostawmy dla innych miłośniczek i smakoszek

  3. Gosia pisze:

    Jesteś absolutnie wspaniałomyślna! Ja bym nie była aż tak miła. Przeciw dzieciom występować? Brak słów na taką podłość i głupotę.

  4. L pisze:

    Przyznam sie Li, ze kiedy przeczytalam Twojego poprzedniego posta, w pierwszej chwili pomyslalam sobie to samo, co Ty napisalas w tym dzisiejszym. Ty I tyle zlosliwosci, takiej otwartej, ukierunkowanej, ale zaraz pomyslalm sobie, ze tak powinno byc, Kobiety, ktore tak jak obecna partnerka Twojego bylego meza, rozbjaja rodziny, bedac kiedys ich jakas tam czescia powinny byc otwarcie krytykowane. Powiny byc oceniane z taka sama bezwzglednoscia z jaka one nie daly szansy moze nie do konca perfekcyjnej Rodzinie, Zwiazkowi na to by stal sie taki. Nie ma zwiazkow idealnych, ale jak da sie im czas I szanse I pomoc to moze niektorym uda sie wyjsc z trudnych chwil. Ona wchodzac do Waszego I majac byc pomoca zrobila wszystko, by sie rozbil. I powinna byc otwarcie krytykowana. Pownnno sie jej otwarcie mowic, ze jest kims, nieuczciwym, malo inteligentnym I w dodatku bezwzglednym, bo chociaz jej sie juz oczy nie otworzy, to facet, ktory do kogos takiego odchodzi, zostawiajac swoje dzieci powinnien wiedziec, zeby zaczal myslec glowa. Zeby zobaczyl ja taka, jaka widza ja inni. Moze wtedy otworza mu sie oczy na prawde i zrozumie, ze to nie dobra i subtelna kobieta, ale bezwgledna, ktora tak naprawde i Jemu wyrzadzila krzywde, bo sama nie potrafila zbudowac czegos wartosciowego, na swoich fundamentach.
    O takich kobietach powinno sie pisac tak, jak Ty to zrobilas otwarcie i bezposrednio, bez delikatnosci. Ja chyba nawet nie potrafilabym z humorem, tak jak Ty to zrobilas. Mam nadzieje, ze pytania na przyszlorocznej Maturze beda wyjatkowo dla niej trudne, a matematyka dla niej nie do przejscia.

    • Li pisze:

      Nemo wszystko widzi, musi tylko ten obraz z oczu trafić do mózgu:)
      A matura to chyba dopiero za trzy lata, akurat przed sześćdziesiątką:)

    • kasiotla pisze:

      eeee nie robiłabym wokół tej pani aż tak wielkiego szumu….może ona z tych, co to „nieważne co mówią, byle mówili”

    • Ania pisze:

      Bardzo, bardzo mi się to podoba i do mnie trafia – zarówno komentarz L (z małym wyjątkiem, wskazanym przez Li) jak i Twoja, Li, postawa w tej sprawie. Absolutnie rozgrzeszam Cię ze wszelkich złośliwości w tej sprawie. Pani Koń-Klaczycy powiem jedno: to podłość. Pani podle postępowała i nadal podle postępuje. Pani podstępnie wkradła się w cudze życie, podle ukradła to, czego pani brakowało, zamiast samej na to zapracować – i nadal pani próbuje kraść. Wstyd i hańba! Dopuszczono panią do najbardziej osobistej sfery, domu i życia rodzinnego. Miała pani pod opieką dzieci, o których dobro powinna bezwzględnie dbać. No to gratuluję życiowych osiągnięć, odpowiednio zaprocentują, kiedy przyjdzie na to czas. Moja babcia odniosłaby się jednym słowem: ścierwo! Bez oglądania się na jakiekolwiek pani uczucia, tak, jak pani się nie oglądała na innych. Kiedyś takie napiętnowano na wozie z gnojem, tyle pani na koniec powiem. Gdybym panią znała osobiście, nie zawahałabym się gnoju użyć.

  5. Basia pisze:

    Ty Aniołem? a po co? Przecież nie od dziś wiadomo, że diablice są o wiele ciekawsze od anielic:)

  6. kasiotla pisze:

    Ani, jak wiesz przeżywam… Tylko to ja występuje w roli czarnej charakterki😱😨😨

  7. Gosia_D pisze:

    Li, rozumiem ze to niefajna babka ;), ale to Twoj ex jest odpowiedzialny za relacje ze swoim dziecmi, nie ona i nikt inny, a on chyba nie jest jakis ubezwlasnowolniony…?
    Pozdrawiam

    • Li pisze:

      Gosiu, zabójcza talia:D
      Często zastanawiam się, do czego zdolny jest facet, który chce świętego spokoju i braku jazgotu nad uszami. Na pewno do rezygnacji z wakacji z dziećmi ;-)
      Absolutnie go nie usprawiedliwiam, albo się ma jaja, albo się ich nie ma.
      A co na to Lec?
      Również człowiek dzieli się na sfe­ry wpływów roz­maitych osób.

  8. aLusia pisze:

    ojej, ale czy jemu nie wpłynie ujemnie na ego, jak się zmniejszy dystans wykształcenia? :)

  9. Li pisze:

    Haha, aLusia, Ty to zawsze celnie wymierzysz:D

  10. Gosia_D pisze:

    Li, moze Ty mu zacznij jazgotac itd. Albo wysylaj mu artykuly na temat potrzeby kontaktu dzieci z ojcem… no nie wiem, trudna sprawa. Ale wydaje mi sie, ze chyba lepiej skoncentrowac energie i uwage na ojcu, bo to o niego chodzi a nie jakims tam koniu ;)…

  11. D. pisze:

    Przeżyłam sporo złośliwości.
    Staram się nie odpłacać złem za złe – nikomu źle nie życzyć.
    Łatwe to nie jest, ale uwalniające. Uwierz mi.

    Przebacz, Li, po prostu przebacz.
    Uwolnisz i ją, i siebie.
    Ale o swoje walcz.
    W prawdzie – i bez złośliwości, to, o co walczyć warto.bez poniżania.

    To nie jest kobieta – koń.
    To prostu jest kobieta.
    I nie walcz jej bronią.
    Bądź mądrzejsza.
    Nie walcz mieczem.
    Kto mieczem walczy, od miecza ginie…

    Przebacz.
    Odpuść.
    Walcz tylko o to, o co walczyć warto.
    Uwolnisz i ją, i siebie.
    Wiem coś o tym, uwierz mi.

    Pozdrawiam bardzo ciepło i serdecznie.

    • Li pisze:

      Dzięki za ciepłe pozdrowienia, ale po co tak poważnie?
      Moją bronią jest śmiech i niech tak zostanie.
      Złośliwy? No i co z tego? Lepsza złośliwość niż podłość.
      Kobiecie-koń nie wybaczę nigdy, nigdy.
      Nie warta jest mojego wybaczenia.
      Nie chodzi o trzymanie do niej urazy, chodzi o absolutne jej lekceważenie i nie dostrzeżenie w niej człowieka.
      Jest zbiorem tego wszystkiego, co mnie brzydzi.
      Jest nikim i nigdy nie będzie kimś.
      Śmieję się więc z niczego i tej wersji będę się trzymać.
      Pouczanie mnie o wyższości wybaczenia nad walką jest bezcelowe, przecież głupia nie jestem i o tym wiem.
      Ale czasem nie da się inaczej i proszę- uszanuj to, bo to moja decyzja i moje zachowanie, a Ty za mało wiesz, by to oceniać.
      Pozdrawiam równie ciepło i serdecznie.

  12. Gosia_D pisze:

    Li, nie ,moge sie jednak powstrzymas od jeszcze jednego komentara :) – wybacz, za to zobaczyc znowu moja’ talie osy ;)
    Otoz moje oytanie: dlaczego Ty sie na tej kobiecie przede wszystkim koncentrujesz? Twoj byly nie mial w tym zadnego udzialu…? Czy to ona rzucila na niego jakis czar? ;) On chyba tez podjal jakas decyzje… no nie? Nie zawlokla go na sile do lozka itp….? Tak ze moze podziel swoj zal na dwa…

  13. Li pisze:

    A poza tym Nemo to ojciec moich córek, jemu łatwiej wybaczyć:)

  14. kasiotla pisze:

    A ona to wszystko czyta i pławi sie w dumie utwierdzając sie jedynie, ze jest kobieta fatalna, wielka uwodzicielka, ktorej nikt sie nie oprze. Poważnie. Znam takie jednostki😞. To chorobowe ale tak działa.

  15. Aniaha pisze:

    Och, a myslalam, ze tylko ja jestem taka sprytnie zlosliwa, umieszczajac na moim fesjowym profilu jako „publiczne” – odpowiednio dobrane zdjecia. Takie podkrecajace wkurw, ze az jej oczy skosnieja.

%d blogerów lubi to: