Nadziejnie beznadziejnie.

A taki mam wyjazdowy tydzień z wiecznym konfliktem z czasem.
Kielce, Olkusz, Wadowice, Bochnia-produkuję kilometry na liczniku setkami,
im ich więcej, tym mniej chęci na cokolwiek innego
poza kuszącą pianą w wannie
z widokiem na równie kuszące łóżko.
Padam, padam, wstaję, poprawiam koronę i zasuwam:)
Ogólną niechęć obficie podlewa deszcz, rośnie ona jak fasola na tyczce,
zaraz będę wzywać pomocy, bo czuję się zniewolona. I owinięta.
Mam wolny kwadrans, ale zaraz znowu wyruszam do Wadowic,
kupię sobie po drodze kawę,
włączę ostatnią płytę Rojka
i jakoś dam radę,
bo jak nie ja,
to kto?

A jutro przyjeżdżają do mnie goście na weekend, znaczy się jest jakaś nadzieja na normalne życie.

(Bobcio ma właśnie przypływ miłości,
niewiarygodne ile białej sierści
może znaleźć się na moich czarnych spodniach).
Miłego dla Was!
Li.
PS. Że beznadziejna ta notka? Ale jest! :)

Reklamy

6 Responses to Nadziejnie beznadziejnie.

  1. elw pisze:

    Lec nic na to ? Na pewno ma jakieś mądre stwierdzenie na tą beznadzieje pogodową.

  2. Basia pisze:

    ojtam, ojtam,…zaraz beznadziejna…taka prawdziwa w biegu :) a miłość Bobcia – bezcenna !

  3. aLusia pisze:

    obecność Bobcia zdecydowanie dodaje jej nadziejności

  4. Gosia_D pisze:

    Dobra notka nie jest zla :)
    Uwazaj na tych swoich drogach, moja droga :) i dobrego weekendu!
    usciski

  5. jadwiga pisze:

    Dobrze Li, ze Ty jesteś, że piszesz, zawsze wracam z nadzieją, ze skrobnęłaś coś w przerwie, najlepszego
    j

  6. Dorota pisze:

    ciotka, pisze kurde częściej, masz fajny ciepły styl, pisz o czymkolwiek, zrób se latte, machnij parę fotek swych magicznych apartamentów, wrzuć, pomarudź, poironizuj, posmutaj, pouśmiechaj się. do roboty, no :-D

    D.

%d blogerów lubi to: