Piszę, bo to milsze niż prasowanie.

Co za tydzień.
Karol poleciała wczoraj z powrotem do Anglii.
Z ulgą wyłączyłam dziś telefon i zamknęłam się w domu.
Gadam tylko z kotami i psem.
Młodsza zabarykadowała się w swoim pokoju
i wysyła mi via skype krótkie wiadomości-
kawa, zielona herbata, jeść!!!
Za dwa dni zaczyna egzaminy do liceum
i chyba właśnie zdała sobie z tego sprawę.
W każdym razie poziom paniki wzrasta gwałtownie,
a ja zaciskam usta,
by nie powiedzieć odwiecznego matczynego „A nie mówiłam?”.
(Co tam, jakoś to będzie,
jeszcze tak nie było, żeby nie było,
przecież to inteligentne dziecko).
Rety, jaka jestem dziś szczęśliwa w moim domowym bunkrze,
mam na twarzy maseczkę, robię hummus,
sprzątam, piorę, urabiam ręce po łokcie
i czuję leniwe zadowolenie, chwilo trwaj!
Umyta podłoga jest dziś najlepszym przyjacielem kobiety.
Na kanapie leży stos prasowania,
ale szczęśliwie z wiekiem pogorszył mi się wzrok
i w dodatku nabrałam cudownej umiejętności
przenikania wzrokiem przez wszelkie naoczne niedogodności.
Widzę więc wielką, przytulną kanapę z poduszkami,
li i jedynie.
Czeka na mnie, ewidentnie na mnie czeka.
Miłego wieczoru!
Li.

Reklamy

14 Responses to Piszę, bo to milsze niż prasowanie.

  1. Aaasia pisze:

    Ja się złamałam, i wyprasowałam swoje :-)
    Chyba mam za małą kanapę – albo za dużo prania ….
    Niedzielnie pozdrawiam …

  2. aneta misztal pisze:

    Widze(tj.czytam) ze jestesmy juz dwie szczesliwe kobiety…. dzien zaczal sie wspaniale, gdyz zafundowalam sobie 12 h snu, a potem obfite sniadanie i do ogrodka, szybkie pranie – niech schnie i potem pachnie sloncem i wiatrem, policzylam koszule do prasowania i ponizej 20 nie rozpoczynam akcji wiec czekamy… machnelam jedno okno(pies codziennie zostawia odciski nosa) i powiedzialam stop. Sluchawki na uszy, Diana Krall spiewa i otulana kocem leze na tarasie leniwie obserwujac niebo, chwilo trwaj, pozdrawiam cieplo A.

    • Li pisze:

      Dobre z tym liczeniem koszul, dobre:D

    • statler waldorf pisze:

      Ja mam dwie. Wyłącznie non iron.

    • Li pisze:

      Statler, naprawdę nie rozumiem dlaczego starasz się wywrzeć na bywających tu kobietach takie dobre wrażenie? Zmuszona jestem do ujawnienia paraliżującej prawdy-masz ponad 100 koszul w róznych odcieniach błękitu i szarości, bo tylko te dwa kolory podkreślają -jak twierdzisz- „niezwykły lazur” Twych oczu, . W moim życiu wyprasowałam Ci tylko jedną koszulę, bo chwilowo zapomniałam, że po traumatycznych prasowalniczych przeżyciach z czasów małżeńskich poprzysięgłam sobie nie prasować nigdy więcej żadnej męskiej koszuli.
      Masz fioła na punkcie koszul i krawatów, do tego muszą one wisieć w idealnym porządku, a Twoja gosposia ma z tego powodu nerwicę. Przestań więc tu udawać, że jest inaczej:P

    • statler waldorf pisze:

      Obnażyłaś mnie…

    • Li pisze:

      No cóż, wiesz jak to uwielbiam…;-)

  3. aneta misztal pisze:

    Donosze uprzejmie, ze malzonek zaklocil moje lenichowanie, wytaszczyl obiecany od paru miesiecy dodatkowy regal na buty. Ok przyjelam wyzwanie i zabralam sie do przemeblowania. Przeliczyl sie jednak sadzac ze przy przegladzie uznam ze mam wystarczajaca ilosc butow…owszem teraz wszystko wyglada przejrzysciej ale…jest wolne miejsce(sporo wolnego miejsca) wstepnie szacuje na okolo 2-3 pary nowych butow, komunikat stosowny wyslalam i powrocilam do polegiwania.

  4. Insolence Jo pisze:

    Ja to sie chyba w czepku urodzilam! Jutro przyjdzie Concetta, wysprzata mieszkanie, wyprasuje posciel oraz koszule Slodkiego. Jeszcze na poczatku mojego zamieszkania z Bibi wozilismy ciuchy do prasowalni. Po prawdzie nawet przy Ex-mezu nie mialam tego bolu. Swoje koszule Ex prasowal sam. Posciel nosilismy do magla lub kupowalam nieprasowajki, ktorych nie lubilam za fakture a kochalam za latwosc w obsludze (kore). Swoje ciuchy kupuje pod katem oszczedzania na prasowaniu. ☺ Li, robota nie zajac nie ucieknie. Joanna-Jo

  5. aneta misztal pisze:

    Mam usprawiedliwienie-moj tata byl bardzo dobrym szewcem i bylam niejako jego modelka(nowe wzory zawsze testowalam ja)i uzbieralo sie…. troszke sobie czasem dokupuje bo to zdrowsze niz czekolada… Przez wiele lat wracajac do koszul- nie prasowalam jakos nigdy mnie nie ciagnelo a babcia chetnie to robila, potem jako dorosla tez dalam rade-unikalam kupowania i noszenia koszul do minimum, a teraz niestety ze wzgledow ekologicznych i ekonomicznych prasuje mu koszule(on zuzywa za duzo pradu-na 5 koszul 1h a i tak efekt jest taki sobie),jako wynagrodzenie trudow stania przy desce umowilismy sie ze gotowanie to jego dzialka bo jakos nie otrzymalam stosownego talentu.

  6. jadwiga pisze:

    Hummus zrobiony stoi w lodówce, koniecznie dodać należy kardamonu, nie wiedziałam, dodałam i wyszło pysznie, dzieci są boskie, Twoja Guga piękna i taka dorosła, pozdrawiam kochana serdecznie, mam nadzieję, że w knajpie tajskiej było smacznie
    najlepszego
    j

  7. Basia pisze:

    Moniko! Imieninowo- najserdeczniej: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

  8. aLusia pisze:

    a teraz cały czas prasujesz, że nie piszesz? :)

%d blogerów lubi to: