Życie po niezdatności do (u)życia smakuje wspaniale!

Doigrałam się i padłam jak szczypiorek ścięty na wiosnę.
Piątku nie pamiętam, w sobotę dochodziłam do siebie,
choć najbardziej chciałam być kimś innym,
w niedzielę podjęłam czynności pozorujące opanowanie sytuacji.
Miałam robić perfekcyjne porządki,
a kupiłam chmurę solarnych motylków na taras.
Tak, na ten brudny, nieposprzątany po zimie taras.
Ale już przysiadły na balustradzie i cieszą oczy.

Dziś przylatuje przyjaciółka Karolci- Jessica,
a pojutrze dziewczyny zabierają mi auto i ruszają w Europę.
Znowu ja mam najgorzej, taki los matki.
Los matki:)
Mam wolne dwie godziny,
odkurzacz w dłoń,
niech moc dziś będzie z Wami, Dzieci!
Dzień Dziecka czas zacząć!
Li.

Reklamy

11 Responses to Życie po niezdatności do (u)życia smakuje wspaniale!

  1. aLusia pisze:

    a może im urządź happening „sprzątanie świata” – w małej skali, która ograniczy się, na początek do obrysu mieszkania? :)
    jak się rozkręcą to będą mogły się rozwinąć na Planty :) :)

  2. patrasova pisze:

    że taki alternatywny dzień dziecka;-)

  3. aurora vulgaris pisze:

    Taras, jak zwykle czeka na moje ręce. Tym razem będą to jesienne porządki okraszone;D paleniem zeszłorocznego suszu.

  4. jadwiga pisze:

    Skoro już motylki są będzie i porządek, nie martw się, ważna Karola zdała i jest fajnie
    j

  5. morfiously pisze:

    Każdy mój wolny dzień tak wygląda. Sprzątanie (: bo druga brzydsza połowa uważa, że jak podkłada ciuchy to już posprzątane ;))

  6. beata pisze:

    ojej czemu Cię nie ma tyle dni ?

%d blogerów lubi to: