W tym roku wyjątkowo obficie kwitną smutek, problemy i życiowe pomyłki.

 

Jest taka książka Jeffreya Archera „Kane i Abel”.
Przypomniała mi się po dzisiejszym popołudniu i telefonie,
po którym trudno mi dojść do siebie,
bo utknęłam zawieszona pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością
i bezradnie rozglądam się po ludziach, nie wiedząc już kto wrogiem,
a kto przyjacielem.

Napiszę o tym jutro.
Dziś wszystko mnie boli, a ja przecież boję się bólu.
Wieczorem idę do Piwnicy Pod Baranami, na koncert Adama Bałdycha,
oddam się skrzypcom,
niech poruszą najczulsze struny mojej duszy,
niech mi zrobią wewnętrzny masaż wrażliwości,
inaczej zwariuję od nadmiaru smutku.
Bo jak żyć z tym smutkiem, jak żyć?
Li.

Reklamy

13 Responses to W tym roku wyjątkowo obficie kwitną smutek, problemy i życiowe pomyłki.

  1. kasiotla pisze:

    Och kochana:(

  2. patrasova pisze:

    Bidusiu ty moja

  3. geneview pisze:

    Ze smutkiem jest wyjątkowo trudno, ale wszystko moja….
    Łeb do słońca Li

  4. aga pisze:

    Ze smutkiem da się żyć tylko trzeba mieć bardzo cierpliwych ludzi wokół siebie. A tak wogóle to gdzie najdłuższa żmija??

  5. Ewa pisze:

    Li kochana, żyć najlepiej jak tylko można i się da. Z jakiego kraju to powiedzenie – „żyć dobrze to najlepsza zemsta”? Daj sama sobie kopa. Zęby w ścianę i do przodu, no!

  6. Ewa pisze:

    Rany boskie, Li, proszę wykasuj mi nazwisko :) Pierwszy raz dodałam komentarz i coś mi poszło nie tak.

  7. Ewa pisze:

    Wygląda na to, że się nie dało. No nic, poszłam w Polskę panowie :) W innym trybie, rzecz jasna. Li, zbieraj się i poczekaj z tymi nastrojami do listopada. Wtedy będę z Tobą łkać cichutko. Ale nie teraz, nie teraz…Odnośnie wrogów i przyjaciół to ja mam też solidny problem, ale w końcu (prędzej, czy później) wyjdzie w praniu. Czyż nie?

    • Li pisze:

      Dało się:)
      Nie wiedziałam, że to taki obciach przyznanie się do czytania mojego bloga…:D

  8. Ewa Downar pisze:

    Dziękuję! Jaki obciach, się pytam? :) Jakoś się boję netu, chyba? Czytanie Twojego bloga to dla mnie nobilitacja. Dziewczyno, Twoja błyskotliwość rozjaśniła niejeden mój mroczny poranek ( z małą czarną u boku). Serio. Mam nadzieję, że żmija odpełzła ;)
    Ps. Chyba muszę wejść w kontakt z Word Press. Podobało mi się bycie Jednookim Jednorożcem ;) Chociaż Rozczochrane Serce też nie najgorsze jest. Dużo słońca ode mnie!

  9. Li pisze:

    Ewa, obciach bo chciałaś usunięcia nazwiska, ale teraz znowu logujesz się pod nazwiskiem;)
    Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija, ale Lec zapomniał, że żmija może wracać i wracać…

  10. Ewa pisze:

    Wolę bez…Ej, nie obciach…gapa ze mnie po prostu chwilami. I pierwszy raz komentuję przez Google…
    Ano wraca, coś o tym wiem. Aż za dobrze. Ale walczę z nią…bo nadzieja znaczy walka…

  11. Ewa pisze:

    Li, proszę usuń nazwisko. Jakoś mi będzie raźniej. I proszę – już nie umieszczaj tego komentarza, za dużo mnie tu ;) Życzę dnia bez żmii…

%d blogerów lubi to: