Jak kobieta z kobietą.

Ostatni weekend wplątany w bolesne zaszłości, rozmowy, zaskoczenia,
nie przyniósł mi spokoju.
Na koncertach wyłączałam się z rzeczywistości,
by zaraz po nich z powrotem wpaść w to miejsce umysłu,
w którym wcale nie chcę być.
Jeden nierozważny krok w życiu, jedno zaufanie niewłaściwemu człowiekowi,
o jedno poświęcenie siebie za dużo,
a kula u nogi nigdy nie przestanie ciążyć.
Tak, piszę o moim małżeństwie, tej wiecznie rozdrapywanej ranie,
ale i sobotniej, bolesno-oczyszczającej rozmowie,
nie z mojej bynajmniej inicjatywy.
Dziś zarządzam pogrzeb- koniec z kobietą-koniem.
Przestaję tak nazywać druga żonę mojego byłego męża.
Zrobiła coś, co wzbudziło mój szacunek.
No- może zaledwie szacuneczek, ale to już coś.
Nie ma to nic wspólnego z wybaczeniem,
ale odpuszczam sobie złośliwostki.
Może z czasem uda mi się pójść dalej
i naprawdę wybaczyć, by poczuć się wolną.
Życie toczy się mimo,
skamieniałej przeszłości nikt nie ma mocy zmienić.
Staram się zrozumieć, staram się.
Na razie wszystko jest w najlepszym nieporządku.

Jestem dumna z mojej córki.
Przyszły nareszcie wyniki egzaminów,
jest świetnie!
A Karolcia postanowiła zrobić karierę od pucybuta do milionera
i na razie pracuje w knajpie mojego brata na zmywaku,
w przerwach ucząc się pilnie sztuk gastronomicznych,
potrafi zrobić już każdy rodzaj kawy,
piję więc idealną latte macchiato
teraz czas na poznanie tajemnic baru.

Dobrze będzie, bo nie może być inaczej.
Li.

Advertisements

7 Responses to Jak kobieta z kobietą.

  1. Basia pisze:

    Ostatnie zdanie dziś bardzo mi potrzebne…weekend pięknie zaczęty zakończony dziś łzami…cholernie boli, jak ranią najbliżsi…wybaczenie uwalnia, więc wybaczamy…Och, poszłabym zgłębiać tajemnice baru:) Pozdrawiam, dobrze, ze jesteś!

  2. statler waldorf pisze:

    Będziesz miała pociechę na stare lata. Gdy już zgłębi tajniki baru poda Ci szklanę dobrego drina… do łóżka… ech…

  3. Justi pisze:

    Najciezej wybaczyc samej sobie, za zle podjete decyzje…Mam nadzieje, ze to Ci sie uda ale z drugiej strony mimo ze malzenstwo sie nie udalo masz dwie wspaniale corki i z tego co piszesz sa swiadectwem tego, ze odwalilas kawal dobrej roboty jako matka!

  4. jadwiga pisze:

    Najważniejsze, ze córki są wspaniałe, wiem, nie ukoi to bólu, ale ciesz się, bo gdyby ich nie było a ból pozostał? to co? lepiej że są i jest fajnie, a po mamie zdolne
    j

  5. Aśka pisze:

    Jako kobieta „z przeszłością” rozumiem Cię. Ja zastosowałam metodę „wyciągnięcia wtyczki”, odcięłam się. Nie kontaktuję się z byłym, tym bardziej z jego nową drugą połową, nie myślę. Nie, nie wybaczyłam i nigdy nie wybaczę, taka już jestem. 3 sierpnia mam sprawę o podwyższenie alimentów i wiem, że będzie „gorąco”, ale mam to gdzieś. Nie rozpamiętuję przeszłości, czego i Tobie życzę. No, chyba, że musisz……..
    Mam ochotę zadzwonić do Ciebie i pogadać….
    Uśmiechu i słońca życzę :-)

  6. jadwiga pisze:

    Co się nie robi dla przyjaciół, znalazłam przepis na nalewkę bzina, czyli nalewkę z kwiatów czarnego bzu i choć czas na kwiaty już dawno minął podaję przepis u siebie na blogu, tak na wszelki wypadek na przyszły rok! pozdrawiam
    j

  7. Agnieszka pisze:

    Oglądałam Ci dziś w powtórce ugotowanych i myślę, że już czas coś do nas napisać Moniko bo tęsknimy ;-)

%d blogerów lubi to: