Test na miłość do matki.

No i pomyśleć, że mam już mniej niż dwa lata do pięćdziesiątki!

Wychodząc wczoraj rano z domu zostawiłam Gusi 100 zł- z okazji moich urodzin.
Dziecko się ucieszyło, jak zawsze gdy kasa spada jej z nieba, a poza tym było cudownie miłe,
samoprzylepne, grzeczne, kochające i dające mi w prezencie poczucie, że mam wspaniałą córkę.
Hm… dzień był zwariowany, przebiłam się przez siedem rozpraw, potem spotkania,
miałam nadzieję, że wieczór zakończę spokojnie na lekcji angielskiego.
Przyszła jednak do mnie przyjaciółka, zarządziła wagary,
w rezultacie wylądowałyśmy we włoskiej knajpce.
Mówię: super, ale moje dzieci nie mogą dowiedzieć się, 
że nie poszłam na angielski,
bo pilnują mnie bardzo.
Złożyłyśmy śluby milczenia, pijemy wino,
cieszę się ogromnym bukietem brudnoróżowych róż,
zamawiamy frutti di mare… ech, piękny wieczór.
Dzwoni Gusia: Mam, gdzie jesteś?
– Na angielskim-odpowiadam (nie)zgodnie z prawdą
– Nie kłam, jak możesz, tu Cię nie ma, sprawdziłam!
(Poczułam się jak piętnastolatka, która na wagarach nad Wisłą wpada na swojego ojca).
– No dobra-przyznaję się do winy- uciekłam z angielskiego.
Ale ostatecznie to są moje urodziny (sięgnęłam po koronny argument).
Guśka na to z żalem: a ja czekam na Ciebie z niespodzianką.
Kazałam wziąć taksówkę i przyjechać.
Dziecko wytaszczyło z taksówki wielki bukiet róż,
na tyle wielki że wzbudził moje podejrzenia o źródło pochodzenia gotówki na jego zakup.
Pytam więc, a ona na to, że przecież zostawiłam jej rano 100 zł.
No tak, ale nie na prezent dla mnie, tylko na jej wydatki.
– Mama!!!! A ja myślałam, że to jest jakiś test,
czy coś Ci kupię czy nie i wszystko wydałam na te kwiaty!
Z własnych pieniedzy kupiłam tylko kartkę!
(na 18 urodziny, notabene, którą zatytułowała: dla osiemnastoletniej niuni:)
– Jaki test???
Mimowolny test zdany na szóstkę,
i wiecie co?
Chciałam dać jej dziś stówę i nie chciała jej wziąć.
Co oczywiście nie oznacza, że nie weźmie jej jutro,
gdy uzna że już dostatecznie długo była przyzwoita.
Ale róże piękne!
Li.

Reklamy

8 Responses to Test na miłość do matki.

  1. redmercedes pisze:

    Ja tez od razu pomyslalam, ze to byl test (no bo jak to tak: 100 we wlasne urodziny?!)
    Ale nie test na milosc jako ze milosc (chocby do matki) nie podlega zadnym testom.

  2. pstro pisze:

    wszystkiego uśmiechniętego Li, kto wie czy pod Twoim dachem nie mieszka moja przyszła synowa :D

  3. Beem pisze:

    Niunia :), pewno, z taką cerą!

  4. Asia pisze:

    Li uwielbiam Cię niezmiennie od wielu lat. Spóźnione ale szczere….Wszystkiego naj:)

  5. statler waldorf pisze:

    Jak Ci zapalę -siema Niunia – przeżyję?

  6. Spóźnione lecz szczere 100 lat :-) i wszystkiego najlepszego :-)

    Na swoje wytłumaczenie mam tylko to, że byłem przez parę ostatnich dni średnio przytomny.

  7. iwonaw pisze:

    :) najlepszego urodzinowego!!!

%d blogerów lubi to: