Długo, ale ważne.

Zatyka mnie żal.
Paryż przelał czarę goryczy i rozpaczy nad światem.
Nie mogę pojąć tego okrucieństwa, zła, odczłowieczeństwa…
Nigdy nie powiem, że człowiek to bydlę, czy że jest gorszy niż zwierzę,
bo w świecie zwierząt nie ma interesownego i celowanego okrucieństwa,
nie ma zabijania dla przyjemności, nie ma zadawania cierpień,
tortur i gwałtów.
Nie ma polityki.
Nie ma religi, w imię której zabija się bez grzechu, a dla wiecznej chwały.

Boli mnie bycie człowiekiem.

Pewnego razu postanowiłam sobie być tylko dobrym człowiekiem. Odrzuciłam złe myśli, zazdrość, brak wybaczenia, tkwienie w złości. Wybaczyłam Nemo, wybaczyłam wrogom,
popatrzyłam na siebie i wybaczyłam też sobie. Przestałam być radykalna w sądach, znalazłam w sobie równowagę i dobrą życiową siłę. Dałam sobie
i innym prawo do błędów, bez ścinania głów. Chcę być tylko dobra, chcę nie mieć w sobie agresji, chcę uśmiechać się do ludzi i sprawiać, by czuli się dobrze w moim towarzystwie.
Chcę pomagać i chcę prosić innych, by pomagali.

Dzięki blogom poznałam cudowną i dobrą kobietę-kobietę z krwi i kości.
Niezwykłego człowieka.
I pewnie ma swoje wady, ale ja widzę same zalety. Roztacza dobro, poświęca swój czas-czytaj:swoje życie, poświęca sporo swoich pieniędzy na ratowanie, leczenie, szukanie domów dla bezdomnych kotów.
Tak-wiem. Przez zło umierają ludzie, a ja piszę o kotach.
Nie, ja nie piszę o kotach, ja piszę o czynieniu dobra, o dbaniu o tych, o których się nie dba.
Dobro jest jak kręgi na wodzie, rozchodzi się wokół, zrób coś dobrego, to zaprocentuje.
Wczuj się w cierpienie zwierząt, nie zrobisz krzywdy człowiekowi.
Daj dom bezdomnemu kotu, pomóż uwolnić z łańcucha psa, zareaguj na bicie konia,
a wychowasz swoje dziecko w miłości do świata i nie będzie brało do ręki broni, by zabijać.
I też będzie potrafiło dać dobro, bo tylko dobrem i wrażliwością da się zwalczyć zło.
Upraszczam? Tak, ale przecież podział jest prosty- zło to zło, dobro to dobro.

Po co ta notka?

Gosia wraz z kilkoma innymi wrażliwymi osobami stworzyła fantastyczną akcję pod nazwą „Skarpeta”.
Czytający jej bloga ludzie wrzucają do „Skarpety” po parę złotych na pomoc dla zwierzaków,
w tym- uwaga: nigdy dla Gosi.
(Popatrzcie tu, ile już uratowała kotów).
Ona ma dość swoich pieniędzy, radzi sobie sama, a jakie sumy poświęca na ratowanie każdego kota, to wiem dokładnie, bo czułam się w obowiązku zapłacić jej za koszty poniesione na ratowanie mojego Bolusia, było to 200 złotych, a wraz z Bolkiem ratowała przecież jego rodzeństwo.
Pomoc ze „Skarpety”idzie dla niezamożnych karmicielek osiedlowych kotów, dla dających dom skatowanym psom, dla tych cichutkich, niezauważanych ludzi, którzy czynią dobro u samych podstaw, więc może dlatego nie widać ich z góry.

Czym są wobec tragedii w Paryżu? Wobec tragedii uchodźców?

Są tym samym- życiem.

Nie da sie pomóc całemu światu, ale można mieć swój mały własny światek.
Gosia go ma i ja ją podziwiam.

Żeby zachęcić do wpłat na „Skarpetę” Gosia i inne fantastyczne kobiety stworzyły kalendarze.
Nie są to zwykłe kalendarze, bo każda kartka opowiada prawdziwą historię uratowanego zwierzaka.
Jeden kalendarz kosztuje 25 złotych wraz z kosztami wysyłki.
Oprócz ceny można dodać „cołaskę” do „Skarpety”.
Wszystko jest legalne i zgodne z prawem-
pewien zły człowiek po ubiegłorocznej kalendarzowej akcji doniósł na Gosię do Urzędu Skarbowego,
lecz donos nie odniósł skutku, bo przecież Gosia na tym nie zarabia, a tylko dokłada.
Na wszelki wypadek jednak sformalizowała działalność, na pohybel donosicielom,
co trochę podniosło cenę kalendarzy, bo sami wiecie- mimo, że pracuje zawodowo,
to na etacie, a musiała założyć działalność gospodarczą,
a z tym wiąże się Zus, podatki i inne daniny…
Ech… ale najważniejsze, to nie tracić z oczu najważniejszego.
Długa ta notka, nudna i mało sensacyjna, ale z prośbą:
Pomóżcie!
Kupcie te kalendarze, ja też je kupiłam, w ilości czterech sztuk,
bo jeden sobie zostawię, a trzy dam znajomym dzieciom,
niech się uczą pomagać.
Kupcie, albo i nie kupcie, ale wpłaćcie po parę groszy do „Skarpety”.

A każdy, kto robi zakupy dla swoich zwierzaków w „Zooplusie”,
mógłby robić to przez baner na blogu Gosi.
Każde 5 % z wydanej kwoty netto wróci wtedy do niej i będzie na życie dla „tymczasków”,
na ich leczenie, tuczenie i szukanie dobrych domów.
To Was nic nie będzie kosztowało,
poza minimalnym trudem wejścia na blog Gosi
i kliknięcia w banerek z wejściem do sklepu.

Tyle tu na tym blogu było pomocowych akcji.
Tyle razy oberwałam za pomoc ludziom, czy oberwę za pomoc zwierzętom?
Nadstawiam policzek i czekam.
Wierzę w człowieka, mimo wszystko i wierzę, że dobro jest siłą nie do pokonania.
Li.

Advertisements

21 odpowiedzi na „Długo, ale ważne.

  1. Julita pisze:

    Pięknie napisałaś, Li. Podziwiam Gosię od dawna.

  2. Luna-malutka pisze:

    Droga Li, nigdy wcześniej nie byłam na Twoim blogu, weszłam z fb. Przeczytałam cały tekst i przyznam, że wzruszona jestem przez cały czas. Po pierwsze za 100% prawdy w słowach o czynieniu dobra o braku nienawiści u zwierząt. Po drugie za wspaniałe słowa o Gosi. Jestem jej wielbicielką i fanką od ponad roku (szkoda, że dopiero) dzięki niej mam kochanego, niesfornego Antusia Szuszu. To ona mimo, moich wzbraniań wsparła leczenie mojej Keiry z funduszu skarpety. Poszłabym za nią w ogień, a nawet do piekła (chociaż sądzę, że trafiłaby tam by znajdować nowe lepsze kotły zaniedbanym diabłom).
    Dziękuję Ci za ten tekst, za te słowa i za apel.
    Pozdrawiam serdecznie i ciepło, buziaki dla Bolusia.

  3. JolkaM pisze:

    Pierwsza? ;)
    Z pozycji osoby trochę… przyrośniętej (chyba za pomocą jakichś czarów czy cóś!) do wspaniałego miejsca, jakie stworzyła Gosia, bardzo Ci dziękuję, dobra kobieto, za te prawdziwe, mądre i dobre słowa. :)

    Pozdro i dobrego dnia!

  4. Gosia pisze:

    I ja dziękuję. Jest mi jakoś tak lekko i słodko. :) Choć, oczywiście grubo przesadziłaś. :)
    Nie, jeśli chodzi o kalendarze! One są naprawdę udane – fajny prezent, no i rzeczywiście opowiadają prawdziwe historie, budujące i radosne.
    Pozdrawiam Cię, Li serdecznie:**

  5. Piękne i prawdziwe słowa…
    To co wydarzyło się w Paryżu to tragedia i okrucieństwo, to brak szacunku dla życia i wszelkich wartości ale na to tak naprawdę nic nie możemy poradzić…
    Możemy grozić pięściami, możemy ziać nienawiścią ale to ani nie przywróci życia tym co odeszli ani nie zmieni sposobu myślenia ciemnych, zacofanych, fanatycznych hipokrytów
    Lekarstwem na zło tego świata jest… MIŁOŚĆ i DOBRO
    Rozdawane garściami przez Gosię i jej podobnych nie wskrzesi zmarłych ale jak kręgi na wodzie będzie rozchodzić się dalej i dalej, będzie rozmiękczać kolejne ludzkie serca, uwrażliwiać kolejne ludzkie dusze, uświadamiać ludzkie umysły aż któregoś dnia stanie się namacalnym dowodem, że w ludziach jest jeszcze dobro ;-)))

  6. zebra pisze:

    Li, dziękuję Ci za ten post – wpis o wrażliwości, empatii, o pokładach miłości i dobra, czyli o tym wszystkim, czym Gosia obdarowuje potrzebujące i bezbronne stworzenia. Cudnie by było, gdyby rzeczywiście to dobro było zaraźliwe… Słowa podziękowania należą Ci się również za to, że to właśnie dzięki Tobie trafiłam za drzwi prowadzące do królestwa Gosi i od pierwszej tam wizyty mój podziw dla tej bez wątpienia niezwykłej kobiety nieustannie rośnie!

  7. eM. pisze:

    Bardzo dziękuję za odkrycie tych pięknych kalendarzy i człowieka za nimi ukrytego! Rozesłałam wśród znajomych wici, niech jak najwięcej ludzi poznaje,a podziwia, kupuje i wpłaca. Czyńmy dobro. Dla siebie, dla zwierząt, dla świata. Tyle możemy. To nie jest mało. A na pewno więcej niż NIC!
    :*

  8. Gosia pisze:

    Zamówiłam!!!Piękna akcja, tez mam kota odratowanego, Kazia bez ogona, spi własnie obok:)

  9. IL pisze:

    Wybaczyłam Nemo
    ——————————-
    Nie! Naprawde? Oddalas wyplacone alimenty?
    IL.

  10. Basia pisze:

    Okazuje się, że nierozumni ludzie też tu zaglądają. Przecież alimenty płaci się własnym DZIECIOM, a nie byłej żonie.

    • aurora vulgaris pisze:

      Inspektor o tym nie wie, bo ich, mimo obowiązku, nie płaci (jak wieść netowa niesie).

  11. Li pisze:

    Inspektor trafił do spamu, tam jest miejsce dla niealimenciarzy i źle wychowanych emigrantów.

  12. IL pisze:

    Przypominam, ze moge udowodnic (przekazy pocztowe) iz to jest oszczerstwo.
    Zas publiczne, falszywe oskarzanie mnie o przestepstwo uchylanaia sie od alimentacji dziecka jest powaznym przestepstwem. Wzywam L. do usuniecia wpisu, ktory o tym traktuje. Tym bardziej, ze L. osobiscie oszczerstwo to potwierdza. W przeciwnym razie zastanowie sie w wolnych chwilach nad konsekwencjami prawnymi , i nie tylko
    IL.

    • aurora vulgaris pisze:

      Inspektorze, mimo że jestem Twoją fanką, czasami mam wrażenie, że Twoje IQ jest jednocyfrowe ;D

  13. IL pisze:

    Zezgledu na niewielka pojemnosc intelektualna Gospodyni, pisze Pozdrowienia Swiateczne w osobnej notce. Moze sie ostana.
    -,-,-,-,-,-,-,-,
    WESOLYCH SWIAT!
    ZYCZY
    INSPEKTOR LESNY:

    • Li pisze:

      no popatrz, niewielka pojemnośc intelektualna, a jednak ciągle tu wchodzisz, a nawet komentujesz. Wesołych Świąt, biedny człowieku :)

  14. IL pisze:

    menstruacjo vulgaris, wez sobie na wstrzymanie.
    IL.

  15. IL pisze:

    Topsze, topsze! Zwierzynie tez trzeba dac jesc. W koncu, sa Swieta!
    IL.

  16. IL pisze:

    Wesołych Świąt, biedny człowieku :)
    —————————————————–
    Dziekuje, bogata kobieto.
    IL:

%d bloggers like this: