Nie sądzę, by kogoś obchodziło co u mnie się dzieje?

Chciałabym napisać notkę, wrócić do starych nawyków- kubek kawy, notka, komentarze,
ulga, gdy myśli wywalone z głowy, ale coś mi nie pozwala.
Mam założoną wewnętrzną blokadę na wyzewnętrznianie się.
Ale u mnie wszystko jak zwykle w najlepszym nieporządku.
Najważniejsze, że pielęgnuję miłość do siebie i regularnie trenuję z moim najlepszym trenerem,
wielbię go i słucham,
daję się ochrzaniać, pałam szczęściem, gdy mnie chwali, robię coraz więcej i chce mi się zdobywać świat.
(Zaczynam mieć mięśnie, to doprawdy nowe doświadczenie).
Poznaję ciągle nowych ludzi, przeżywam śmieszne historie, dotykają mnie smutki,
tęsknię za Karolcią, mimo że dopiero co była w domu trzy tygodnie,
ufam, ciągle ufam, że najlepsze wciąż przede mną.
Nie podddaję się i nie poddam, o!
Gdy pada mi nastrój to robię 200 brzuszków, albo czytam zabawne sentencje.
Uwielbiam Panią Bukę, znacie?
Albo Umiarkowanie Zimną Sukę:
– „I chuj”- pomyślałam. Bo myślę raczej zwięźle.

Klnę jak szewc, ale w dzisiejszych czasach „lepiej głośno przeklinać, niż być cichym skurwysynem”.
Li.

Advertisements

33 odpowiedzi na „Nie sądzę, by kogoś obchodziło co u mnie się dzieje?

  1. Beem pisze:

    Obchodzi, ale nie wierzą własnym oczom

  2. aga pisze:

    Obchodzi i…tu pomyślałam zwięźle :)

  3. redmercedes pisze:

    moze, nie tyle ‚obchodzi’ co o ten nawyk chodzi:
    kawa i notka Li ;-)
    no nie, jednak troche tak, obchodzi
    fajnie, ze napisalas, nie poddawaj sie, Li

  4. obchodzi, ale potwierdzam blokade, wnosze o zniesienie :*

  5. nifkoska pisze:

    Jak mawiała moja babcia, brak wieści oznacza dobre wieści :) Pozdrawiam:)

  6. Hawajska pisze:

    Obchodzi i to bardzo :-) ciepłe myśli i serdeczności ślę w Twoim kierunku niezmiennie :)

    Kasia

  7. szarywrobel pisze:

    Mi też się nie chce uzewnętrzniać, tylu krzykaczy naokoło tłum robi…fajnie się żyje swoją intymnością. Chyba też przeszłam na emeryturę z uzewnętrzniania się :)

  8. aniam11 pisze:

    Wiesz przecież :)

  9. Miśka pisze:

    Jak miło znów Panią czytać:) Miłego dnia.
    Ps.Jeżeli można,to ile u Pani już na minusie?
    Moja walka z kilogramami zaczęła się dzięki temu Blogowi i tak ponad rok już walczę – 15 kilo. Dziękuje za motywacje i pozdrawiam.

    • Li pisze:

      Dzięki ćwiczeniom minus 14:)
      Nie ma dobrego i trwałego odchudzania bez ćwiczeń.
      Ale jak wpadnie się w rytm treningów co dwa dni, to robią się one niezbędne do życia, dobrego nastroju, ustawiania priorytetów itd.
      Pokochałam ten trud, pot i łzy:)

  10. kasiotla pisze:

    Mnie obchodzi!

  11. jadowita pisze:

    Jak dobrze wiedzieć, że ok :) pozdrawiam :)

  12. Gosia pisze:

    Obchodzi, Li! Takie wieści są bardzo motywujące i budujące, więc pisz, nie bądź taka, dziel sie, zarażaj!

  13. JK pisze:

    mnie też (jak wiesz!) obchodzi. Też jestem ta klnąca soczyście i siarczyście…witam w klubie. Buziaczki mocne

  14. elw pisze:

    No nareszcie, odkurzyłaś, wróciłaś ;). Nie jestem cicha w tym temacie :)

  15. czarnawiewiorka pisze:

    Cieszę się każdą notką. Pozdrawiam

  16. Basia pisze:

    bardzo obchodzi! chociaż już traciłam nadzieję:)

  17. Natalia pisze:

    Właśnie rozpoczęłam niedietę a startuję z wysokiej półki wagowej,
    Nie chodzę głodna i wypijam mnóstwo zmiksowanych zup, dziękuję za motywację i fajny sposób na zdrowe odchudzanie. Czy w wersji na 1200 kcal duże były zmiany czy dotyczyły tylko np. gramatury chleba? Mam ambitny plan sporo zrzucić, więc przyjdzie czas na obcięcie kalorii chlip chlip,
    Trzymaj za mnie kciuki.

  18. Owska pisze:

    Czekałam na te wieści bardzo :)
    Gratuluję minus nastu!

    ps. Nie przeklinam, cichym skurwysynem nie będąc :P

  19. iwonaw pisze:

    Nareszcie!!! cześć i czołem! Taras przygotowany na wiosenno-letnie biesiady z winem? Pamiętam jak czytając o rzeczonym, wizualizowałam sobie swój na wzór…

%d bloggers like this: