Znasz li dawną Li?

Gdy wpadam w takie dni jak dziś, gdy nie mam siły żyć,  to włączam awaryjny  tryb ledwo tlącej się egzystencji i pół dnia nie wychodzę z łóżka, na wpół śniąc, a sny na szczęście ciągle mam piękne.
Wyciszam telefon,  nakładam maseczkę na twarz, łykam leki na mojego wewnętrznego wroga, umyję jakieś okno, przytulę się do kota, zrobię Młodszej dobry obiad i staram się zminimalizować poczucie beznadziei. Wszystko mnie wkurwia, a najbardziej ludzie.
Potrzebuję zmiany, dobrej zmiany, prawdziwej dobrej zmiany, wyzwania, poczucia, że jeszcze gdzieś, coś, ktoś, szlag mnie trafia na moją codzienność, na walkę z pracą, klientami, wariatami i wiatrakami. Ludzie ludziom ten los…ech…
Nie byłam w stanie iść dziś na trening i to też mnie frustruje, bo go nie opuszczam i nie odpuszczam. A jednak dałam się dziś pokonać przez złe samopoczucie, szalejące ciśnienie, krew walącą mi prosto między oczy smutną prawdę- „nie bierzesz regularnie leków, to będziesz mieć takie jazdy”.
Nie piszę, bo nie mam światu nic do powiedzenia, ale dobrze że mam tego bloga. Czytam stare notki i skoro wtedy dałam radę, to może i teraz sobie dam.
Nie mam innego źródła z którego mogę czerpać siłę, poza moją przeszłością.
Smutne.
Li.

Advertisements

12 odpowiedzi na „Znasz li dawną Li?

  1. Głowa do góry !Wszystko co złe przemija……a potem tylko słońce -czego serdecznie życzę !

  2. redmercedes pisze:

    Smutne zaiste :-(
    Mam. niestety, podobnie… moze to wplyw Merkurego (cos czytalam, ze jego uklad wzgledem slonca i Ziemi moze powodowac skutki jak w zatruciu rtecia czy cus)
    Ale pamietam dawna Li i powtarzam za nia: wszystko przemija…
    Choc teraz uzmyslowilam sobie, ze wlasciwie to nie jest az tak optymistyczne: wszystko przemija :-@
    Trzymaj sie, Li

  3. lorely pisze:

    Przeszłość jest po to, by z niej czerpać.. a Twoja daje siłę nie tylko Tobie.. to chyba optymistyczne, prawda ? Nigdy nie komentowałam, ale „znam” Li, odkąd pamiętam :)
    PS. A co na to Lec ? ;)

  4. Basia pisze:

    zabrzmi nietaktownie- ale jak się odezwiesz na blogu- to jakbym nagrodę dostała, takie uczucie:) zaglądam , sprawdzam- nie ma …i nagle jest!…chociaż tak smutno, ale takie zycie….bywa podobnie, albo jeszcze bardziej…a tez uwielbiam moje sny- kładąc się, czuje , jakbym szła do kina!… tak, dobrej zmiany nam trzeba:) ( przeciez nawet najdłuzsza żmija…)

  5. Bozena Tokaj pisze:

    Zadumałam się…
    Życzę Ci, żebyś pewnego dnia uśmiechnęła się na myśl o przyszłości..

  6. Asia pisze:

    Droga Li. Jak ja Cię dobrze rozumiem. Rowno rok temu o tej porze…..Ale wyszłam z tego. Gdybyś była bliżej to pewnie wyciagnelabym Cię na ten trening. Ja wczoraj 10 km w deszczu i było zajebiście. Trzymaj się i nie daj się. Bierz co tam musisz brać z chemii. Ja wciąż biorę, regularnie i dziękuję komuś tam, że mi ja przepisal:) Twoja wierna podczytywaczka;)

  7. czarnawiewiorka pisze:

    a gdzie LEC …. Ja też czytam twoje dawne posty i dają mi siłę. Czytaj, czytaj ……. oddychaj, staraj się przez nos skup się na tej czynności to wcale nie takie proste….. ćwicz ……..uwolnisz się od złych emocji ….oczyść umysł …. to ” nie dobre rady – tylko polecenia ” trenera” ” czarnawiewiorka

  8. nifkoska pisze:

    Kochana Li,
    jutro będzie inne.
    Pozdrawiam serdecznie!

  9. eff pisze:

    Tak, to było fascynujące podczytywanie tamtego bloga, tamtych wpisów, a do tych kapitalnych mmmm . . . cudnych erotycznych przepisów do dzisiaj wracam. Li, no są smuty, doły, ale Leca pamiętasz ? ;)

  10. Gosia_Dublin pisze:

    Przytulam :***

  11. patrasova pisze:

    Kochana, jeszcze będzie przepięknie…!!!
    Trzymaj się i nie daj się.

  12. Li pisze:

    Dziewczyny kochane, jak cudownie widzieć znajome nicki:)

%d bloggers like this: