Tytuł piosenki jest absolutnie niewinny:)

(Robię porządek w płytach i znajduję zapomniane, a przecież ulubione!).
A propos zakochania się, doszłam do granicy mojej wytrzymałości i jak jeszcze raz usłyszę od „stroskanego” rozmówcy pytanie: kiedy nareszcie znowu ułożysz sobie życie? – to zrzucę kajdany dobrego wychowania i … I niech to zabrzmi jak groźba.
Co za świat!
Kobieta Li ma ułożone życie, radzi sobie gorzej lub lepiej, ale jakoś pełznie przez to życie, ma dwie fajne córki, cztery cudowne koty, pociesznego psa i co? Potrzebna jest ta dodatkowa para nóg, odziana w skarpetki? Do czego?
Bo przecież nie do seksu, ten pozamałżeński jest o wiele, wiele lepszy! (Cudzych mężów omijam szerokim łukiem, deklaruję na wszelki wypadek, zanim rzucisz kamieniem. Choć z reguły wystarczyłoby kiwnąć palcem, tyle właśnie warta jest katolicka małżeńska wierność).
Moje małżeństwo z perspektywy czasu nie było najgorsze, ale niestety było z gatunku tłamsząco-nudzących.
Mąż kojarzy mi się z nudą i rutyną, koniecznością podstawiania pod nos talerzy, prasowaniem koszul, wiecznym skrzywieniem, odreagowywaniem na mnie stresów pozadomowych.
Zero spontaniczności, szaleństwa, gapienia się na zachód słońca i robienia kotletów z czerstwego chleba.
Z kobietami jest inaczej, wypełniają mi czas, bawię się z nimi świetnie, ech- ostatnio w szaloną czwórkę pojechałyśmy na cały dzień do Sandomierza, śmiech wykończył każdą z nas. A czy wiecie jakie dobre wina robią sandomierskie winnice?
Jesteśmy niezależne, z autami, z pasjami, z chęciami przygód, z szaleństwem w oczach, z radością z każdej chwili, nawet gdy którąś dopadnie proza życia podbita smutkiem, to od czego jest pakiet ratunkowy?
Kobiety, zaprawdę powiadam Wam, bądźcie dla siebie piękne, zadbane, ćwiczcie (haha, tu namawiam z gorliwością prawdziwego neofity), dbajcie o siebie, kochajcie siebie, rozpieszczajcie siebie, miejcie w d… tych nieudaczników, bo prawdziwych, fajnych, ciekawych, dowcipnych mężczyzn w naszym kraju jest niewielu, nie ma co liczyć na przypadek.
Życie jest tu i teraz, czekanie na miłość, zwłaszcza na tę romantyczną, to droga do zgorzknienia i zaniżenia samooceny.
Pomyślcie, ile tych złośliwych, ciekawskich mężatek jest głęboko nieszczęśliwych w tych swoich ograniczających małżeństwach!
Ile z nich musi znosić wiodącą pozycję męża, przymus współżycia, przepity i przepalony oddech, upokorzenie i brak czułości?
Ile z nich znosi bicie? Ile z nich tkwi w małżeńskiej obojętności, a co to za przyjemność mieszkać pod jednym dachem z obcym człowiekiem?
Obudżcie się i nie piszcie- jestem samotna, nie potrafię sobie z tym poradzić.
Nie! Jesteś sama, ale nie samotna, bo nikt nie jest samotną wyspą.
Rozejrzyj się, ile takich samych tkwiących w stereotypie samotności kobiet jest wokół Ciebie! Zaktywizuj je! Rusz! Zaprzyjaźnij!
Jestem bystrym obserwatorem międzyludzkich stosunków, a może przede wszystkim ich braku.
Jestem sama i jestem z tego dumna. Nie dałam się wtłoczyć w kolejny związek. Jestem azwiązkowa.
Mam swoje życie, córki, zwierzaki i przyjaciół. No i mam statlera, wiadomo:)
To najwspanialszy facet, jakiego w życiu poznałam. I mój najlepszy przyjaciel.
Każdy przeczyta to jak będzie chciał, ja jestem wolna, z reguły szczęśliwa,
czasem gdy dopadnie mnie proza życia, głównie finansowa, to zaliczam dół, tylko po to, by się od niego odbić.
Nie dam się nikomu, a już na pewno nie codzienności.
Nie dam też sobie wmówić, że tylko życie z mężczyzną da mi szczęście. Żyłam, szczęśliwa nie byłam.
Szczęście to stan umysłu, potrafię sama się w nie wprowadzić i potrafię powiedzieć: NIE!
Więc NIE, NIE, NIE, na pohybel stereotypom, a samotność to stereotyp.
Miłego dla Was!
Li.

Advertisements

19 odpowiedzi na „Tytuł piosenki jest absolutnie niewinny:)

  1. statler waldorf pisze:

    Ja Ciebie o rękę nie poproszę bo przecież nie ręka jest największą atrakcją kobiecego ciała.

  2. patrasova pisze:

    No i taką cię lubię!
    Dobrze prawisz, sis!

    • Li pisze:

      A bo mnie denerwują takie teksty. Uzależnianie jakości życia od bycia w związku, ech… ja jestem w tylu związkach, że nie mam czasu na ten jeden:D
      Sama siebie też lubię w takim bojowym nastroju! :)

  3. elw pisze:

    zazdroszczę stat….csssiiii, bo się dowie. Tworzycie idealny intelektualnie związek, nie będę się wcinać :)

  4. Anula Zet pisze:

    Niestety, typowe wyparcie… Nie masz córek, Ty im tylko towarzyszysz. Im głośniej o czymś krzyczysz, że jest Ci to niepotrzebne, tym bardziej Ci tego brakuje. Niestety… Ale wpis świetny! A z facetami jak z toytoyami – albo zasrani, albo zajęci. Pozdrawiam siostrę w ucisku ;-)

  5. Anula Zet pisze:

    Do usług „siostro” :-D Zawsze umiem pocieszyć… Więc nara, pa :-D

  6. patrasova pisze:

    Troll czyżby?

  7. Aya pisze:

    Amen.

  8. anulazet pisze:

    Nie jestem troll’em i nie jestem z tych, co pieprzą (cokolwiek by to miało znaczyć). Wpisy na blogu czytam już od dawna. Chyba jesteś mocno zestresowana skoro nie wyczułaś ironii? Pozdrawiam enklawę, do której raczej nie powinnam wchodzić :-/ Za wysokie progi, no nie Li?

    • Li pisze:

      Jestem zestresowana głównie tym, że nie wyczułam ironii, ależ ze mną źle :(
      Progi? Za wysokie? W moim wieku nie używam:)

  9. Joanna pisze:

    Yeeeees-powialo optymizmem i masz racej KOBIETO.Nareszcie jestes i moge sie lepiej poczuc czytajac

%d bloggers like this: