Przekleństwo wolnego dnia.

37351217_207029213299584_3759085669587091456_n(1)

Z niezrozumiałych powodów na wolny od pracy dzień
robię wielkie plany.
Mam zamiar pisać zaległe pisma, sprzątać zalegające kurze,
prać leżakujące pranie,
wyprasować to,
co z upływu czasu wypuściło już korzenie.
Budzik nastawiam na szóstą rano,
bo w pierwszym punkcie mojego planu
jest poranna kawa na tarasie.
***
Wstałam tuż przed południem.
Niebo za oknem miało wyraźne ślady udręczenia upałem.
Pies nawet nie drgnął,
koty leżały pokotem na płytkach w przedpokoju.
Kwiaty na tarasie usychając z pragnienia,
wydawały ostatnie tchnienie.
Mleko w lodówce miało termin ważności zaledwie do wczoraj,
a armia owocówek podniosła raban,
gdy tylko zbliżyłam się do pomidorów.
Zniechęcona do dnia od samego południa
postanowiłam zaszaleć i wyjść poza plan
do wanny pełnej cudownej, chłodnej wody.
Wypiłam w niej kawę,
co pozwoliło mi określić wstępną realizację planu na 10 %.
A potem było jak zwykle.
Nie zrobiwszy niczego więcej,
dotrwałam do końca wolnego dnia.
By nie stresować się brakiem 100% realizacji planu,
postanowiłam o nim zapomnieć.
***
Tyle gadam o upływie czasu,
a mam miszcza w jego marnowaniu.
Li.
PS. Wypełzłam z domu na dwie godziny na obiad ze znajomym.
Dziewczyny pojechały do babci,
co tak miałam sama w domu siedzieć.
Fajna knajpka – „ORZO”.

A zdjęcie autorstwa Gusi, po burzy kilka dni temu.
Jest piękne, prawda?
Ma dziewczyna to specjalne oko.

Reklamy

11 Responses to Przekleństwo wolnego dnia.

  1. redmercedes pisze:

    Kocham Krakow! Zdjecie nadaje sie do jakiejs nagrody

    • Li pisze:

      Brakuje na nim jedynie zaćmienia Księżyca :))
      Była tak niesamowita ulewa, że woda długo stała na Rynku. I dzięki temu można było zrobić tak piękne zdjęcie:)

  2. elw pisze:

    Miszczów jest więcej :)

  3. mp pisze:

    Niesamowite zdjęcie, faktycznie dziewczyna ma oko ! Pod resztą Twoich dzisiejszych opowiastek też mogłabym się podpisać. I chociaż rozum mówi mi, że takie spędzenie wolnego dnia z pewnością jest dla mnie lepsze, to poczucie obowiązku i nadgorliwość ciągle biadoli, psiakość.

  4. JolkaM pisze:

    Zdjęcie świetne.
    I zatęskniło się do klimatu Twojego miasta, Li. A tymczasem kto wie, czy mi się wkrótce ono nie przydarzy…

    PS W zasadzie mogłabym przyjąć, że sama napisałam te reminiscencje z wolnego dnia, zmieniając co najwyżej kilka szczegółów, jak np. zaległe pisma na zaległe chwasty, a taras (kawowy) na werandę. Nawet usychające i omdlewające krzaczory się zgadzają. I owocówki! ;)

  5. JolkaM pisze:

    Ojeju, Li, dziękuję bardzo! Jeszcze nie mam pojęcia, jak się to wszystko ułoży, bo jeśli będę w K., to z pewną… misją. :) Ale biorę sobie do serca Twoje zaproszenie i jeśli się uda, z ogromną przyjemnością poznam osobiście Ciebie i Twoją gromadkę. Nie wyłączając octówek! ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: