Od pogrzebu płynnie przechodzę do wakacji, bo takie właśnie jest życie.

Nie chcę pamiętać wczorajszego dnia.
Moja ukochana D. chowała ojca.
Byłam na pogrzebie, potem na stypie,
wróciłam, padłam, zasnęłam
i tyle było mojego poniedziałku.
Upał przekroczył zdolności adaptacji,
a zgrilowana na cmentarnej patelni,
marzyłam o piekielnym mrozie.
***
Przeniosłyśmy wakacje na wrzesień.
Nie znalazłam sensu dla wyjazdu z upału w upał,
z tłumu w tłum.
Poczekam do września,
niech będzie nareszcie jakaś korzyść
z braku dzieci w wieku szkolnym.
Miłego dla Was,
Li.

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: