Będę wolną kobietą i muszę tylko uważać, by tą wolnością się nie udławić.

Rozpuściłam i rozpieściłam,
różnie więc bywało-czasem z tego drzewa zbierałam gorzkie owoce,
a czasem aż kapiące słodyczą.
Wychowanie to trudna sprawa zwłaszcza dla kogoś,
kto sam nie był właściwie wychowany
i żeby uprzedzić ewentualne zdumienie-
nie, nie chodzi o savoir-vivre.
Chodzi o życie, zwyczajne życie.
Miałam 14 lat, gdy moja matka wyprowadziła się z domu,
widywałam ją odtąd w weekendy i święta.
Zostałam z ojcem i dwójką młodszych braci.
Nauczyłam się wszystkiego- zajęć domowych,
gotowania, przykręcania kontaktu,
a jako wierna fanka MacGyvera potrafię wymyśleć coś z niczego.
Do tego moje dzieciństwo i młodość to czasy komuny,
ech… łezka się w oku kręci na wspomnienie proszku do mycia zębów.
Moja Gusia żyje w innej rzeczywistości-
niczego nie musiała zdobywać,
ani niczym nie musiała się przejmować.
Wszystko podane pod zgrabny nos.
A teraz nastąpi trzęsienie bezpiecznej ziemi,
bo dziecko wyjeżdża na studia do Wrocławia.
Będzie mieszkać sama.
Będzie musiała przeżyć.
Ogarnąć rzeczywistość.
Kupić jedzenie, przyrządzić posiłek, zrobić pranie,
powiesić, wyprasować, posprzątać, ułożyć,
pamiętać, kupić worki na śmieci, etc.
Starsza ogarnęła samodzielne życie w Anglii wręcz perfekcyjnie,
jest demonem porządku, organizacji
i jest świetnym ministrem własnych finansów.
Ma- jak to sama podkreśla- dwa oblicza.
Perfekcja w Anglii, brak perfekcji w domu,
widocznie w domu można byc sobą, haha…
W domu na szafce przy łóżku może mieć 5 kubków,
w Anglii gdy odstawiłam kubek nie na specjalną podstawkę,
miałam piekielną awanturę.
***
Najpierw rozpaczałam, bo co tak będę wracać do pustego domu.
A jednak rozum zwyciężył i zaczynam się cieszyć.
Zatęsknię to wsiądę w auto i po 3 godzinach u niej będę.
A może nareszcie, nareszcie, po 25 latach
będę żyła dla siebie, tak jak chcę.
A Gusia usamodzielni się, bo tylko tego jej brakuje
by stała się zdolna do dorosłego życia.
Jest inteligentna, ładna i dobra, da sobie radę.
A przede mną otwierają się wrota wolności,
przybywam!!!
Li.

Reklamy

10 Responses to Będę wolną kobietą i muszę tylko uważać, by tą wolnością się nie udławić.

  1. Joanna pisze:

    ,,Przerabiam’ to od 2 lat.Cóz,są lepsze i gorsze dni,ale ,,można żyć bez powietrza”
    Ą dzieciom to naprawdę jest potrzebne.
    Będzie dobrze,obiecuję
    Pozdrawiam Joanna

    • Li pisze:

      Będę trochę bledsza, ale już z tą trochę bardziej milczącą, to mi nie wyjdzie:)))
      Nie martwię się, wsiądę w auto i fruuu do Wrocka!

  2. Joanna pisze:

    :)))

  3. Julianna pisze:

    Miło się czyta … Ściskam w pasie kobietko !!!, ja ożeniłam mojego jedynaka i w nirwanie sobie żyje …

    .

  4. jola pisze:

    Li ,Miła,super,że znowu jesteś od paru dni! Ja jestem jak poprzedniczka, mamą jedynaka,w dodatku wdową od 15 lat i jak mi ów syn wybył 3 lata temu do Krakowa na anglistkę-a mógł studiować w BB,bo tu też się dostał(i do Wrocławia),to pierwsze myśli były,czy tydzień przeżyje(bałam się:P ),ale dałam sobie na wstrzymanie-dzieci są ponoć jak strzały wypuszczone z łuku-my możemy im nadać jedynie kierunek:) A Twój łuk wiem,że jest dobry:) Minęły 3 lata,syn żyje,licencjat na 5,w czasie wakacji mam obiady po pracy w domu,ma super dziewczynę,dorabia sobie tłumaczeniami. I tak sobie myślę…jakby studiował tutaj,to mamusia by gotowała,prała,sprzątała- cały ten czas! A tak,to cieszy mnie Jego usamodzielnienie się i moja niezależność:) Twoja druga córa też,jak i pierwsza, na pewno spisze się na medal:) Trzymaj się!-rzadko się odzywam,ale często bywam i wspieram w poglądach i w ogóle:)-Jola z BB

    • jola pisze:

      może nie na anglistkę:P,tylko na anglistykę:P-bo Jego Kasia,to nie anglistka:)

    • Li pisze:

      Jestem zwolennikiem studiowania dzieci poza domem. Szybciej dorastają i usamodzielniają się, choć wiąże się to dla nas z bolesnym rozstaniem z dzieckiem:)) Taki paradoksik- dla nas ciągle dziecko, dla systemu dorosły człowiek i student:)

  5. Joanna K pisze:

    Li, zajrzałam dzisiaj po długim czasie i jakie moje zdziwienie- kilka postów do przeczytania! To jak powrót do starych dobrych czasów.:). Nawiązując do tego co piszesz, to ja
    boję się co będzie za rok- moja córka wybędzie na studia, a ja zostanę całkiem sama…

    • Li pisze:

      Jakoś sobie będziemy radzić :)) Nikt nie jest samotną wyspą, więc na pewno nie będziesz całkiem sama. Takich jak my jest wiele!

%d blogerów lubi to: