Szukam zrozumienia i pocieszenia.

Gusia poleciała na kilka dni do Berlina,
a ja teoretycznie mam więcej czasu.
Gdzie ten czas, pytam?
Wczoraj wyszłam z domu o ósmej rano, wróciłam po północy.
Czekała na mnie armia obrażonych zwierzaków
i taras w wiadomym stanie,
nawet nie mogę mieć pretensji do psa.
Wrzesień oszalał i wbiegł w dwunasty swój dzień,
a ja nawet nie zauważyłam pierwszego.
Wstałam o szóstej rano i jestem głęboko nieszczęśliwa.
Dobrze, że mam bloga, bo na pewno
ktoś mnie pocieszy:)
Li.

Reklamy

17 Responses to Szukam zrozumienia i pocieszenia.

  1. Aśka pisze:

    Ja, ja Cię pocieszę :-)
    Chociaż moje odczucia są podobne – co do poczucia czasu, tego uciekającego, syndromu opuszczonego gniazda, poczucia winy, bo zwierzak sam w domu……
    Ale co tam, przytulam :-)

  2. statler waldorf pisze:

    Mało kto wstając o 6 rano jest szczęślwy. Pocieszona?

  3. retgreafgaergregtfer pisze:

    Przyznanie sie do porzucenia mojego biednego psa na pastwe losu na tyle godzin na blogu wcale nie zapewnia Ci, ze grzechy zostana odpuszczone, bo tutaj i tak sa tylko milosnicy kotow, i nikt sie nie przejmuje moim biednym Bziumem :(((((((((((((((((((((((((((((((((

  4. retgreafgaergregtfer pisze:

    To wynik bardzo gwaltownych uderzen w klawiature z frustracji!!!

  5. Stały pisze:

    Ale się chyba przez ten czas chociaż trochę towarzysko rozrywałaś, Kobieto?

  6. Li pisze:

    Bogu dzięki tak:) Biuro na Starym Mieście ma wiele zalet, z których najważniejsza to wpadanie znajomych na chwilę, wychodzenie na obiad, umawianie się na Rynku, a wszystko pod szyldem ciężkiej pracy:))

  7. Joanna pisze:

    Jeśli lubisz to,czym zarabiasz na życie,to tak naprawdę nigdy(albo prawie nigdy) nie jesteś w pracy.W oryginale brzmi to trochę inaczej,ale zapomniałam.Więc można Ci pozazdrościć zajętości i grona znajomych,ą także miejsc na spotkania z Nimi.
    Ą futrzastych domowników zacznij przyzwyczajać do opiekunów zastępczych,możesz być teraz mniej ,,domowa^

    • Li pisze:

      Niestety, kocham swoją pracę, to moja pasja! I dlatego nie mam pretensji do losu!:)) Tylko czasem narzekam, bo dlaczego nie? :))

  8. Basia pisze:

    Może pocieszające jest to, że tyle godzin w pracy przełoży się na sumę dającą możliwość absolutnego wyluzowania?:)

  9. Li pisze:

    Niestety, kocham swoją pracę, to moja pasja! I dlatego nie mam pretensji do losu!:)) Tylko czasem narzekam, bo dlaczego by sobie nie ponarzekać…:))

    • Ewa pisze:

      Bez urazy prosze. Bo tak naprawde bardzo lubie tu zagladac. Natomiast uwazam, ze osoby tak zajete jak Ty nie powinny miec zeierzat. Pozdrawiam ,Ews

  10. Li pisze:

    Mój pies siedzi ze mną w pracy od 5 godzin i jest bardzo zadowolony:)

%d blogerów lubi to: