Smutno, smutno mi.

Obudziłam się o piątej rano i w ciemności,
jeszcze bezbronną dopadła mnie świadomość,
straszna świadomość, że dziś jest ten pierwszy dzień,
gdy nieodwołalnie zostałam sama.
Karolcia wyleciała wczoraj do Manchesteru,
a Gusia pojechała do Wrocławia.
Obecność Karolci przez ostatni miesiąc
jakoś osłabiła siłę rażenia tego pierwszego dnia października,
było dużo zamieszkania, harmider, ciągły ruch,
tak uśpiła się moja czujność i dziś nie byłam przygotowana.
Smutno, cholernie mi smutno.
Nie dlatego, że ich nie ma w domu,
ale dlatego że ich powroty do domu
to już nie będzie zwykły powrót z wakacji na stałe.
Tak, tak, wiem, ta cholerna pępowina i dodawanie skrzydeł
i dzieci się chowa dla świata,
i co tam jeszcze… tak, ja przecież to wszystko wiem.
Ale nie wie tego ta moja tęsknota,
tępa dzida której nie da się racjonalnie niczego wytłumaczyć.
Pies osowiały, koty zdezorientowane,
wsadziłam jeden kubek i talerzyk do pustej zmywarki.
***
Nie pisałam, bo nie miałam czasu.
Moje dziewczyny jakoś tak są bardzo czasochłonne.
A działo się dużo, oj dużo.
Dzień przed wyprowadzką Gusi do Wrocławia
pokłóciłyśmy się wszystkie trzy tak bardzo,
że one nie miały już matki,
a ja córek i oczywiście każda z nas
w tej właśnie chwili w to właśnie wierzyła.
Przy czym dodać należy,
że zaciekle zwalczające się obozy były dwa- ja i one.
(Niestety, wpajając w moje córki przekonanie,
że mają być dla siebie oparciem i ostoją w życiu
sama podcięłam swój własny konarek,
bo jak jedna stoi w opozycji do mnie, to druga natychmiast jej broni,
a kto ma bronić mnie przeciwko nim?)
Pogodziłyśmy się w czasie pozwalającym na zachowanie godności,
czyli niemal bezwłocznie.
Kłótnia stulecia oczyściła napiętą atmosferę,
każda z nas przeżywała wyjazd Gusi,
a jak nie wiadomo
o co chodzi, to właśnie o to chodzi.
Guśka na razie stawia się w domu na każdy weekend do poniedziałku,
liczba jej wrocławskich znajomych lawinowo rośnie,
jest zadowolona i widzę, że jej się to studiowanie podoba.
(Studia jakby nie dały jeszcze o sobie znać).
A ja miałam mnóstwo radości urządzając jej ciepłe gniazdko,
choć musiałam się na początku zmagać z oporem materii
( -Mamo, robisz ze mnie księżniczkę!
– A co, nie jesteś? ).

***
Potem dodam parę zdjęć, przed i po.
Ciężko było zniwelować efekt nijakiej łazienki
i wściekle żółtej rolety w oknie, nie wspominając
o żółtych kwadratach na szarej wykładzinie.
Ale myślę, że się udało.
Jeżeli ktoś myśli inaczej,
to przecież mu nie zabronię:))
Ale niech pamięta- w ścianę nie można było wbijać gwoździ,
a odkrycie świata gwoździ bez wbijania jest jeszcze przede mną.
Na razie miłego dnia,
spróbuję ukoić się kubkiem latte
i wtulaniem w kocio-psie futerka.
Li

Reklamy

9 Responses to Smutno, smutno mi.

  1. elw pisze:

    Wiesz gdybyś chciała przypadkiem wpaść do Wrocławia, to ja zapraszam obok Wrocławia i serwuję domowe spa dla Pań z kotkiem i zieloną herbatą nie wspominając o jakiejś dobrej nalewce. Czekam zatem Li.

    • Li pisze:

      Wpadam nieprzypadkiem, ale kto wie, kto wie? :)
      Nalewka by mnie unieruchomiła na dłużej, więc uważaj z tym oferowaniem dóbr wszelakich :))

  2. statler waldorf pisze:

    Lżej Ci będzie jak odkupię tę bezużyteczną obecnie zmywarkę? Ja będę mieć pamiątkę, a Ty jedną traumę mniej.

  3. Joanna pisze:

    Po pierwsze:Jak się obudzisz,nie leż rozmyślając.Czytaj,włącz muzykę, film,pomyśl co przygotować na weekend , etc
    Raczej działa : /
    I korzystaj z tego,że w tygodniu gotujesz/ lub nie/tylko to co Ty lubisz.
    Trzymaj się ciepło

  4. Julianna pisze:

    Głaszczę Twoje matczyne serducho !!! U mnie dwa lata jak młody wziął się i ożenił … Kilka miesięcy później straciłam pracę … Masakra była … Sprawiłam sobie psa i kudłate stworzenie ratuje mi psyche … Pozwala czasem zapomnieć że nikt nie chce 50-letniej kobiety. On mnie chce :) Pewnie to nic odkrywczego bo sama masz sporą trzódkę, ale tak jakoś łezka mi spłynęła po poliku jak przeczytałam Twoje literki. Buziol Kobietko !!

  5. redmercedes pisze:

    Hej, no co jest: czemu tak cicho????
    Happy Birthday!!!

  6. marta pisze:

    zapewne świętuje urodzinowo./ big dyg//..najlepszego wszystkiego przesyłam ….

  7. marta pisze:

    zaczynam się martwić…tak cicho..bo co…????

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: